Osobisty i obyczajowy nie-terenowy przewodnik po ptakach polskich
Atłasowa suknia: morelowo-ruda, oprószona niebieską szarością, obsypana kryształem oraz czarnymi i białymi perłami.
Piękna zjawa – ukazuje się od zmierzchu do świtu. Czasami i wyjątkowo – pośród szarego, jesiennego lub zimowego dnia. Niespieszna, jakby zawieszona w powietrzu...
Zawsze ku zadziwieniu tych, którzy mieli szczęście ją zobaczyć.
Cokolwiek robi, gdziekolwiek leci - spokój, elegancja, coś jakby dystans charakterystyczny dla istot „z lepszego świata” lub „tych, co lepiej wiedzą”.
Może poczucie niższości, które niechcący w nas budziła, a może „straszny” głos, którym się nocami odzywa, a może światłowstręt, którym reaguje na blask dnia, a może coś w nas samych…
Coś spowodowało, że ludzie przez wieki widzieli w tej sowie wysłannicę złych mocy. Chwytali Płomykówki i krzyżowali je na bramach i drzwiach swoich obejść.
O ironio, Płomykówki, to jedni z naszych największych sprzymierzeńców – dbają o nasze plony i dobytek. Jakkolwiek kłóci się to z ich wyglądem i arystokratycznymi manierami - nic im tak nie smakuje jak gryzonie.
…I mało kto kocha się tak często jak para Płomykówek. Setki i więcej razy w ciągu zaledwie kilku miesięcy. Jak nadarzy się okazja – niektóre chętnie kochają się również poza swoją parą. Takich par żyje dzisiaj w Polsce 1, może 2 tysiące. Martwi, że ostatnimi laty – coraz mniej.
Tak jak my potrzebujemy Płomykówek, tak one potrzebują naszych stodół, strychów, wież – i dostępu do nich. Odpowiednio duże skrzynki lęgowe też mogłyby rozwiązać wiele problemów mieszkaniowych. Pozwólmy zamieszkać dobrym duchom w atłasowych sukniach obok nas.
Bądźmy na pTAK!